Kiedy mieszkasz w Toruniu na stałe, czerwona, gotycka cegła staje się czymś tak naturalnym, jak poranna kawa. Ale wystarczy jeden cieplejszy wieczór i spacer nadwiślańskim bulwarem, by przypomnieć sobie, jak niesamowite miejsce mam na wyciągnięcie ręki. Chodź na spacer trasą, którą sam najchętniej wybieram.
Data ostatniej modyfikacji: 20.07.2026
Czasem łapię się na tym, że mijam te wielkie obwarowania bezrefleksyjnie, spiesząc się załatwić codzienne sprawy. Mury Obronne Starego Miasta w Toruniu to nie jest zwykła, martwa atrakcja z przewodnika. Dla nas, torunian, to po prostu tło codziennego życia, a dla każdego, kto nas odwiedza — niesamowita opowieść o dawnej potędze handlowej i militarnej. Jeśli chcesz poznać te mury bez encyklopedycznego nudzenia, chętnie zabiorę Cię w moje ulubione zakamarki.
Cała ta historia z grodzeniem miasta zaczęła się dawno temu, bo jeszcze w XIII wieku. Toruń rozwijał się wtedy w szalonym tempie. Płynąca tuż obok Wisła była autostradą tamtych czasów, a handel kwitł. Skoro było tu bogactwo, to musiał być też sposób, żeby go bronić. Początkowo mieszkańcy stawiali drewniane palisady, ale szybko zmienili je na solidną, wypalaną cegłę.
Mało kto wie, że dawny Toruń miał dwa zupełnie niezależne systemy obronne. Swoje mury stawiało bogate Stare Miasto, a kawałek dalej swoje — skromniejsze i mniej rozwinięte — rzemieślnicze Nowe Miasto. Mało tego, oba te miasta były od siebie odgrodzone kolejnym murem wewnętrznym i fosą, a całości pilnował zamek krzyżacki.
W czasach swojej świetności te umocnienia robiły piorunujące wrażenie. Niestety, w XIX wieku, kiedy średniowieczne mury przestały mieć znaczenie militarne, a miasto zaczęło się dusić w swoich starych granicach, podjęto decyzję o wyburzeniu większości z nich. Na szczęście to, co najważniejsze i najpiękniejsze — czyli cały pas od strony Wisły — przetrwało do dziś i cieszy oko podczas spacerów.
Kiedy ruszam na spacer, moją ulubioną trasą jest ta zaczynająca się przy Krzywej Wieży. Idąc stamtąd wzdłuż murów, mijam po lewej stronie stary, XVII-wieczny spichlerz, w którym dawniej magazynowano zboże. Kawałek dalej zaczynają się prawdziwe perełki, czyli trzy ocalałe bramy miejskie. Dawniej było ich aż osiem, ale tylko te od strony rzeki miały szczęście przetrwać XIX-wieczną rozbiórkę.
Dojdziesz do niej bezpośrednio od Krzywej Wieży. Zwróć uwagę na jej potężny, ostrołukowy kształt. Kiedy pod nią stoisz, łatwo zauważyć miejsce, w którym dawniej opuszczano ciężką, drewnianą kratę (bronę) blokującą wjazd do miasta.
To było najważniejsze wejście do Torunia. Tędy wkraczali królowie i najważniejsi posłowie, którzy przypływali do naszego portu rzecznego i szli prosto na Rynek Staromiejski.
Stanęła tam, gdzie dawniej zaczynał się drewniany most przez Wisłę. Ma świetny, obronny kształt i była w późniejszych wiekach mocno przebudowywana, by radzić sobie z pojawiającą się bronią palną.
A czego już w Toruniu nie znajdziemy? Czasem żałuję, że nie mogę pokazać znajomym pozostałych pięciu bram, które zniknęły z mapy Starego Miasta. Zostały po nich tylko nazwy w starych kronikach i dokumentach. Oto pełne zestawienie wszystkich ośmiu średniowiecznych bram Torunia:
| Brama | Status | Co warto wiedzieć |
|---|---|---|
| Brama Klasztorna | Zachowana | Ostrołukowy kształt, ślady dawnej brony |
| Brama Żeglarska | Zachowana | Najważniejsze wejście — tędy wkraczali królowie |
| Brama Mostowa | Zachowana | Dawny drewniany most przez Wisłę |
| Brama Łazienna | Rozebrana | Rozebrana w XIX wieku, zachowała się tylko nazwa |
| Brama Paulińska | Rozebrana | Rozebrana w XIX wieku, zachowała się tylko nazwa |
| Brama Kotlarska | Rozebrana | Rozebrana w XIX wieku, zachowała się tylko nazwa |
| Brama Starotoruńska | Rozebrana | Rozebrana w XIX wieku, zachowała się tylko nazwa |
| Brama Chełmińska | Rozebrana | Rozebrana w XIX wieku, zachowała się tylko nazwa |
Mury miejskie w Toruniu to nie tylko sucha architektura — to przede wszystkim historie ludzi (i nie tylko!), którzy tu żyli.
Jedna z moich ulubionych opowieści dotyczy baszty w północnej części umocnień, zwanej Kocim Łbem. Legenda mówi, że podczas jednego z oblężeń Szwedów, nocną straż na murach pełnił... zwykły, czarny kot. Zwierzak usłyszał skradających się w ciemności wrogów i zaczął tak głośno miauczeć oraz drapać obrońców, że postawił na nogi całą załogę. Atak odparto, a baszta zyskała swoją wdzięczną nazwę na cześć kociego bohatera.
⚔️ Kto ostrzył tu miecze? Jeśli przyjrzysz się z bliska cegłom w okolicach Bramy Mostowej czy Żeglarskiej, na pewno zauważysz na nich podłużne, pionowe wyżłobienia. Kiedy byłem dzieckiem, starsi mieszkańcy opowiadali, że to ślady po rycerzach, którzy przed bitwą ostrzyli tu swoje miecze i topory. Choć historycy kręcą na to nosem i mówią o dawnych praktykach religijnych albo technologii wyrobu cegieł, ta pierwsza wersja ma w sobie tyle romantyzmu, że do dziś chętnie do niej wracam.
Jeśli chcesz poczuć prawdziwy klimat tego miejsca, zrób sobie przysługę i przyjdź tu po zmroku. Cały zachowany pas murów obronnych od strony Wisły jest wieczorem pięknie iluminowany. Światło wydobywa z gotyckich cegieł niesamowitą głębię i ciepłą, czerwoną barwę. Spacer wzdłuż Bulwaru Filadelfijskiego, przy szumie rzeki i w świetle tych starych obwarowań, ma w sobie coś tak uspokajającego, że potrafi zmazać zmęczenie po całym, nawet najtrudniejszym dniu.
Kilka ujęć zachowanego pasa murów, bram i baszt.
Trasa startuje bezpośrednio od Krzywej Wieży i biegnie wzdłuż Wisły w stronę Bramy Mostowej — najwygodniej zacząć od strony Bulwaru Filadelfijskiego.
Średniowieczny Toruń posiadał aż osiem bram prowadzących do Starego Miasta. Do dziś zachowały się tylko trzy z nich — pozostałe pięć rozebrano w XIX wieku.
Do naszych czasów przetrwały Brama Klasztorna, Brama Żeglarska oraz Brama Mostowa — wszystkie trzy stoją od strony Wisły i można je zwiedzić podczas spaceru wzdłuż murów.
W XIX wieku średniowieczne umocnienia straciły znaczenie militarne, a rozwijające się miasto zaczęło się dusić w swoich starych granicach. Podjęto wtedy decyzję o wyburzeniu większości murów — ocalał głównie najpiękniejszy odcinek od strony Wisły.
Tak. Nowe Miasto posiadało osobny, choć zdecydowanie mniej rozwinięty system obronny niż bogatsze Stare Miasto. Oba miasta były dodatkowo odgrodzone od siebie wewnętrznym murem i fosą.
Najpiękniej prezentują się wieczorem, gdy zachowany pas murów od strony Wisły jest iluminowany. Ciepłe światło wydobywa z gotyckiej cegły głęboką, czerwoną barwę i tworzy wyjątkowo klimatyczną scenerię do spaceru.
Według lokalnej legendy, podczas jednego z oblężeń szwedzkich czarny kot pełniący nocną wartę na murach wyczuł skradających się wrogów i głośnym miauczeniem zaalarmował obrońców, ratując miasto przed atakiem. Na jego cześć basztę nazwano Kocim Łbem.
Nasza wędrówka wzdłuż nadwiślańskich umocnień powoli dobiega końca, ale to dopiero początek odkrywania tajemnic dawnego Torunia. Czas skręcić w jedną z klimatycznych, brukowanych uliczek i przyjrzeć się z bliska obiektowi, który od wieków witał przybyszów od strony rzeki.